„Jesteśmy na parkingu na tyłach Urzędu Gminy. Gmina Nadarzyn jest eko. Nie tylko dlatego, że mamy tutaj olejomat, ale od niedawna również butelkomat” – słyszymy na nagraniu.

Wójt wyjaśnia, że wystarczy wrzucić butelkę i przyłożyć kartę płatniczą, aby pieniądze trafiły na konto. Całość kończy zapewnienie, że automat „nie robi nikogo w balona”.

Przekaz jest sympatyczny: gmina dba o środowisko, a mieszkańcy otrzymują kolejne udogodnienie. Diabeł jednak, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

Ekologia na 2,25 metra kwadratowego

28 października 2026 roku w Biuletynie Informacji Publicznej opublikowano wykaz nieruchomości przeznaczonych do dzierżawy. Dokument dotyczy części działki nr 298/12 przy ul. Mszczonowskiej 24, czyli terenu urzędu.

Pod butelkomat przeznaczono zaledwie 2,25 m², z miesięcznym czynszem wynoszącym 82 zł netto. Dzierżawa ma obejmować trzy lata, co przy niezmienionej stawce oznacza 2952 zł netto za cały okres.

Gmina przeznaczyła więc fragment parkingu do odpłatnego udostępnienia pod urządzenie. Znacznie ciekawiej robi się jednak, gdy przyjrzymy się firmom stojącym za automatem.

Na butelkach można zarabiać. I nie chodzi o kaucję

Na automacie widnieją oznaczenia EcoAction i Reselekt. Pierwsza marka należy do Grupy ACTION, a urządzenia produkuje spółka Action Production z pobliskiego Zamienia. Reselekt jest natomiast operatorem polskiego systemu kaucyjnego.

Obie firmy współpracują przy wdrażaniu automatów. Podczas konferencji „Innowacyjna Gmina” w 2025 roku zachęcały samorządy do instalowania recyklomatów, przedstawiając zarówno ekologiczne, jak i ekonomiczne korzyści takiego rozwiązania. Przedstawiciel Reselekt wyjaśniał, że przy odpowiedniej liczbie zwrotów urządzenie może się spłacić, a następnie przynosić zysk.

Jak to działa?

Za każde przyjęte opakowanie podmiot prowadzący punkt zbiórki może otrzymywać wynagrodzenie, tzw. handling fee. Według Polskiej Izby Handlu operatorzy oferowali od 10 do 12 groszy za automatycznie przyjętą butelkę PET. Analizy Deloitte wskazują również na stawki przekraczające 20 groszy za opakowanie.

Przyjmijmy dla przykładu, że jeden automat obsługuje 500 opakowań dziennie, za które punkt otrzymuje po 12 groszy.

To 60 zł dziennie, 1800 zł miesięcznie i 21 900 zł rocznie.

Są to przychody przed odliczeniem kosztów zakupu i eksploatacji urządzenia, a nie wyliczenie rzeczywistych zarobków butelkomatu w Nadarzynie.

Jeżeli jednak tysiąc takich automatów osiągałoby podobne wyniki, ich łączne roczne przychody z obsługi zwrotów wyniosłyby już 21,9 mln zł. Przy jednym urządzeniu w każdej z 2479 polskich gmin byłoby to ponad 54 mln zł rocznie.

A przecież automaty działają również przy sklepach i centrach handlowych, często po kilka w jednej miejscowości.

Wielki biznes pod zielonym szyldem

Skalę tego rynku pokazuje analiza Deloitte dotycząca systemu kaucyjnego. Według przedstawionych danych w pierwszym roku funkcjonowania systemu kaucyjnego w Polsce zebrano około 5 miliardów opakowań, a automaty odpowiadały za około 88 procent zwrotów.

Eksperci prognozują, że przy docelowej skali zbiórki roczne wydatki producentów napojów na funkcjonowanie systemu mogą sięgnąć około 1,5 miliarda złotych.

To koszty całego systemu, a nie zyski właścicieli butelkomatów. Pokazują jednak rozmiary rynku, na którym zarabiają producenci urządzeń, firmy serwisowe, przewoźnicy oraz podmioty prowadzące punkty zbiórki. Operatorzy systemu działają przy tym w formule non-profit.

A na końcu stoi wójt przed butelkomatem

Wróćmy na parking za Urzędem Gminy Nadarzyn.

Mamy automat oznaczony markami firm działających na rynku kaucyjnym, dokument dotyczący dzierżawy 2,25 m² gminnego gruntu za 82 zł netto miesięcznie i wójta prezentującego urządzenie jako kolejny dowód ekologiczności gminy.

Wszystko to pokazuje, jak współczesna ekologia łączy się z biznesem i samorządową promocją.

Mieszkańcy odzyskują swoje 50 groszy, przedsiębiorcy uczestniczą w rynku wartym setki milionów złotych, a samorząd zyskuje kolejny materiał do budowania ekologicznego wizerunku.

I tak na jednym niewielkim parkingu spotykają się wielomilionowy biznes i samorządowy PR.

Do tego drugiego, jak widać, wystarczy 2,25 metra kwadratowego terenu, zielony automat i odpowiednio ustawiona kamera.