Większość środowej sesji przebiegała sprawnie. Radni przyjmowali kolejne uchwały bez większej dyskusji. Dopiero głosowanie nad podatkami na 2027 rok wywołało dłuższą wymianę zdań.

Wójt przez kilkadziesiąt minut uzasadniał potrzebę zwiększenia dochodów gminy. Głównym argumentem była rozbudowa komunikacji autobusowej. Ostatecznie za podwyżkami zagłosowało 13 radnych, dwóch wstrzymało się od głosu.

Mniej niż paczka papierosów? A ile wyniesie cały podatek?

Wójt przekonywał, że dodatkowe obciążenie mieszkańców będzie stosunkowo niewielkie. Posłużył się przykładem działki o powierzchni 1000 m² z domem o powierzchni 200 m². Według jego wyliczenia roczny wzrost podatku miał wynieść około 130 zł.

Następnie skomentował:

„To jest jakieś 11 zł na miesiąc. No to ja już powiem kolokwialnie: to nawet nie jest paczka papierosów”.

To populistyczny sposób przedstawiania podwyżki. Zamiast mówić o całym rachunku, uwagę słuchaczy kieruje się na niewielką miesięczną różnicę, którą następnie porównuje z codziennym wydatkiem.

Tymczasem mieszkaniec nie płaci wyłącznie tej różnicy. Musi zapłacić cały podatek, powiększony o kolejną podwyżkę.

Weźmy przykład działki o powierzchni 700 m² i domu o powierzchni użytkowej 250 m². W 2026 roku roczny podatek od takiej nieruchomości wynosi 657,50 zł. W 2027 roku wzrośnie do 777,50 zł.

To już rachunek zbliżający się do 800 zł, a nie wydatek na paczkę papierosów.

W przypadku nieruchomości wskazanej przez samego wójta, czyli działki 1000 m² i domu o powierzchni użytkowej 200 m², roczny podatek wzrośnie z 790 zł do 930 zł.

Obliczenia zakładają zastosowanie stawek dla gruntów pozostałych i budynków mieszkalnych, bez dodatkowych ulg i zwolnień.

Nie chodzi o kwestionowanie samych obliczeń miesięcznej podwyżki. Wójt posługiwał się wartościami przybliżonymi. Problemem jest sposób ich przedstawienia: 11 czy 12 zł miesięcznie brzmi inaczej niż niemal 800 lub ponad 900 zł, które właściciel nieruchomości będzie musiał zapłacić w skali roku.

Od 2027 roku podatek od budynków mieszkalnych wzrośnie o 21,1 procent, a od pozostałych gruntów o 16,7 procent.

Podatki miały wynosić 65 procent maksimum. Wynosiły więcej

Uzasadniając nowe stawki, wójt powiedział:

„My utrzymywaliśmy poziom naszych podatków od gruntu i od mieszkań osób fizycznych na poziomie około 65 procent”.

Sprawdziliśmy te liczby.

W 2026 roku podatek od budynków mieszkalnych wynosił w Nadarzynie 0,95 zł za metr kwadratowy przy ustawowym maksimum 1,25 zł. Oznacza to 76 procent maksymalnej stawki.

W przypadku pozostałych gruntów było to 0,60 zł przy ustawowym maksimum 0,77 zł, czyli 77,9 procent.

Nie było to zatem około 65 procent, o których mówił wójt.

Na 2027 rok minister ustalił wyższe limity: 1,29 zł dla budynków mieszkalnych i 0,80 zł dla pozostałych gruntów. Po uchwalonej podwyżce stawki Nadarzyna będą odpowiadały odpowiednio 89,1 i 87,5 procent ustawowego maksimum.

To konkretna rozbieżność między liczbami podanymi podczas sesji a obowiązującymi stawkami podatkowymi. Nie przesądza ona o przyczynie pomyłki, ale pokazuje, że radnym przedstawiono zaniżony obraz dotychczasowego poziomu tych podatków w stosunku do ustawowych limitów.

„Mieszkańcy tą decyzję podjęli”. Ale którzy mieszkańcy?

Wójt wielokrotnie powoływał się na zebrania sołeckie. Według jego relacji uczestnicy zebrań w 14 z 15 sołectw opowiedzieli się za zwiększeniem liczby autobusów i podwyżką podatków.

Przekonując radnych, powiedział:

„Przypomnę wam tylko, że mieszkańcy tą decyzję podjęli. No było ich tyle, ile ich było na zebraniu, my na to wpływu nie mamy”.

Tylko co właściwie oznacza, że mieszkańcy podjęli decyzję?

Czy przeprowadzono referendum w sprawie podatków? Nie. Wójt mówił o stanowiskach wyrażanych podczas zebrań sołeckich. Nie podał radnym szczegółowych wyników głosowań, liczby uczestników ani liczby mieszkańców uprawnionych do udziału w poszczególnych zebraniach.

Czy na zebraniach obecna była choć połowa uprawnionych mieszkańców danego sołectwa? Tego również podczas sesji nie wykazano.

A przecież jest zasadnicza różnica pomiędzy stwierdzeniem, że większość osób obecnych na zebraniu poparła określoną propozycję, a stwierdzeniem, że decyzję podjęli mieszkańcy.

Jeżeli w sołectwie liczącym dwa tysiące mieszkańców na zebranie przychodzi kilkadziesiąt osób, to nawet ich jednomyślne stanowisko nie jest decyzją większości całej społeczności. To przykład pokazujący problem reprezentatywności, a nie ustalenie rzeczywistej frekwencji na sołeckich zebraniach.

Co więcej, zebrania sołeckie nie zastępują Rady Gminy w ustalaniu wysokości podatków. Mogą wyrażać opinie i postulaty, ale to radni podejmują uchwałę i ponoszą za nią odpowiedzialność.

Przedstawianie stanowiska uczestników zebrań jako decyzji mieszkańców pozwala przenieść część politycznego ciężaru podwyżek na społeczność lokalną. Nie zmienia jednak tego, kto faktycznie podejmuje uchwałę podatkową.

Podatki uchwalone, ale co z autobusami?

Wójt poinformował, że rozszerzona oferta Grodziskich Przewozów Autobusowych ma kosztować gminę około 4,25 mln zł, podczas gdy wcześniej wydawano na te przewozy około 1,8 mln zł.

Zapowiedział nowe linie 36, 37 i 39, zmianę przebiegu linii 65 oraz zwiększenie liczby kursów o blisko 70 procent.

Jednocześnie wyjaśniał, że uruchomienie nowych połączeń zależy od uzyskania dofinansowania. Zapowiedział również analizowanie frekwencji i ewentualne ograniczanie kursów, którymi będzie podróżowało niewielu pasażerów.

Sam odniósł się do sytuacji, w której zapowiadane autobusy nie ruszą.

„My już decyzji podatkowej, którą zgłosimy do ministerstwa, nie możemy cofnąć i rozwalać budżetu”.

Według wójta rozwiązaniem mogłoby być wówczas powstrzymanie się od następnych podwyżek w kolejnych latach.

Problem w tym, że uchwalone stawki podatku nie są prawnie niezmienne. Rada może podjąć kolejną uchwałę obniżającą podatki, choć wymaga to przestrzegania odpowiedniej procedury i zasad dotyczących roku podatkowego.

Można więc mówić o trudnościach budżetowych związanych ze zmianą wcześniejszej decyzji. Nie oznacza to jednak, że prawo całkowicie odbiera radzie możliwość jej zmiany.

W efekcie podatki zostały podwyższone, choć pełna realizacja zapowiedzi dotyczących autobusów nadal zależy od dodatkowych środków i przyszłych ustaleń.

„Nie zazdroszczę wam”. Kto jednak przedstawił projekt?

Pod koniec dyskusji wójt zwrócił się do radnych:

„Uwierzcie mi, nie zazdroszczę wam, bo musicie dzisiaj [...] zmierzyć się z jednej strony z oczekiwaniami mieszkańców [...] ale też z odpowiedzialnością za budżet”.

To szczególnie wymowny fragment sesji.

Wójt współczuł radnym trudnego wyboru, choć głosowali oni nad przedłożonym im projektem podwyżki, której konieczność sam przez kilkadziesiąt minut uzasadniał.

Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym przygotowywanie projektów uchwał należy do zadań wójta. To prawda, że ostateczną decyzję podejmuje rada. Ale trudno przedstawiać ją wyłącznie jako ciężar spoczywający na radnych, pomijając rolę organu wykonawczego.

Współczucie dla podejmujących decyzję brzmi inaczej, kiedy pochodzi od osoby, która sama przedstawiła rozwiązanie wymagające tej decyzji.

Pozostałe uchwały przyjmowano bez dyskusji

Poza podatkami radni przyjęli również program współpracy z organizacjami pozarządowymi na 2027 rok oraz nowy regulamin wynagradzania nauczycieli. Obie uchwały uzyskały po 15 głosów za.

W projektach udostępnionych przed sesją na urzędowym BIP-ie znaleźliśmy wcześniej błędy: w programie NGO nieprawidłowe oznaczenia aktów prawnych, a w regulaminie nauczycieli odesłania do nieistniejących przepisów.

Na samej sesji nie prowadzono nad nimi dyskusji. Czy znalazły się one również w przyjętych dokumentach, dowiemy się po opublikowaniu uchwał w Biuletynie Informacji Publicznej..

Radni zatwierdzili ponadto szereg uchwał dotyczących dzierżawy gminnych nieruchomości i służebności przesyłu oraz zmiany budżetu i wieloletniej prognozy finansowej wraz z autopoprawkami.

Oczyszczalnia: kolejne miliony i gwarancja spłaty przez gminę

Pod koniec sesji wójt przekazał także ważną informację dotyczącą modernizacji oczyszczalni ścieków.

Przypomniał o przyznaniu prawie 9 mln zł dofinansowania na inwestycję, której kosztorys przekracza 20 mln zł. Przyznał przy tym, że przedsiębiorstwo komunalne nie ma środków wystarczających na pokrycie pozostałych kosztów.

Po rozmowach z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pojawiła się możliwość pozyskania dodatkowego finansowania:

„W wysokości 10 czy 11 milionów złotych, to się jeszcze okaże”.

Najważniejsza informacja padła jednak chwilę później. Wójt wyjaśnił, że samorząd będzie musiał udzielić gwarancji spłaty zobowiązania przedsiębiorstwa komunalnego.

„To też będzie w jakiś sposób co roku obciążało budżet gminy”.

W praktyce oznacza to potencjalne przejęcie przez gminę odpowiedzialności za spłatę zobowiązania spółki, jeśli nie będzie ona w stanie wywiązać się z warunków finansowania. Nie jest to równoznaczne z natychmiastowym wydaniem 10–11 mln zł z budżetu, ale może oznaczać wieloletnie zobowiązanie warunkowe.

Przepisy o finansach publicznych wymagają, aby samorządowe poręczenia i gwarancje były ograniczone kwotowo i czasowo, a ich łączna wartość znalazła odzwierciedlenie w uchwale budżetowej.

Istotne będzie więc, jaką ostatecznie formę przyjmie finansowanie, na jaki okres zostanie udzielone i do jakiej kwoty gmina będzie zabezpieczać jego spłatę.

To szczególnie ważne, ponieważ mówimy o inwestycji realizowanej przez spółkę komunalną, której finansowe zobowiązania mogą w określonych okolicznościach przełożyć się również na odpowiedzialność budżetu gminy.

Wójt poinformował ponadto o dokapitalizowaniu przedsiębiorstwa komunalnego kwotą 2 mln zł, przeznaczoną na zadania związane z budową sieci wodociągowych i kanalizacyjnych.

W Walendowie powstanie miejsce ukrycia dla 200 osób

Podczas sprawozdania z inwestycji wójt poinformował o przygotowaniach do budowy obiektu ochronnego przy planowanej szkole w Walendowie. Od razu jednak sprostował:

„Nie budujemy schronu, a miejsce ukrycia. Miejsce ukrycia U-1”.

Obiekt ma pomieścić około 200 osób i powstać dzięki środkom pozyskanym z urzędu wojewódzkiego.

Dlaczego nie pod ziemią? Według wójta większość miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego w gminie uniemożliwia budowę podziemnych obiektów, a nawet zwykłych piwnic.

„I niestety nasze schrony, czyli miejsca ukrycia, będą zewnętrznymi, ognioodłamkoodpornymi miejscami schronienia”.

Warto zaznaczyć, że ukrycie U-1 nie jest pełnoprawnym schronem. Zapewnia ograniczony zakres ochrony, przede wszystkim przed odłamkami i określonymi skutkami ostrzału. Nie oferuje wszystkich zabezpieczeń wymaganych od schronów.

Inwestycje: szkoła oddana, pałac przed remontem

W sprawozdaniu z pracy między sesjami wójt poinformował o zakończeniu rozbudowy szkoły w Woli Krakowiańskiej i przekazaniu obiektu do użytkowania.

Zapowiedział również postępy w przygotowaniu remontu pałacu w Młochowie, gdzie według jego informacji wyłoniono wykonawcę z ofertą opiewającą na ponad 16 mln zł.

Mówił też o przygotowaniach do rozbudowy letnich basenów w Strzeniówce, nowych obiektach sportowych, planowanej szkole w Walendowie oraz kolejnych odcinkach kanalizacji.

Jednak to dyskusja podatkowa zdominowała sesję. Radni zdecydowali o podwyżkach, których skutki mieszkańcy odczują od przyszłego roku. Warto więc pamiętać nie tylko o zapowiedziach nowych autobusów, ale również o liczbach i argumentach, którymi uzasadniano tę decyzję.

Bo niewielka kwota podwyżki, sprowadzona do miesięcznego porównania z ceną papierosów, jest tylko częścią rocznego rachunku, jaki ostatecznie trafi do właściciela nieruchomości.