Jesień to okres, kiedy charakterystyczny dźwięk dmuchaw do liści można usłyszeć podczas porządkowania ogrodów, chodników i terenów zielonych. Urządzenia są wygodne, pozwalają szybko uprzątnąć duże powierzchnie i oszczędzają wiele godzin pracy.
Problem w tym, że na Mazowszu korzystanie z nich jest zabronione już od 1 stycznia 2021 roku.
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska regularnie przypomina o obowiązującym zakazie. Obejmuje on nie tylko dmuchawy spalinowe, ale również elektryczne i akumulatorowe, niezależnie od tego, do czego są wykorzystywane.
Zakaz wprowadzony przez sejmik pod rządami marszałka z PSL
Podstawą zakazu jest uchwała nr 115/20 Sejmiku Województwa Mazowieckiego z 8 września 2020 roku.
Program ochrony powietrza został opracowany przez Zarząd Województwa Mazowieckiego, na którego czele stał i nadal stoi marszałek Adam Struzik, polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL). Formalnie uchwałę przyjął sejmik województwa, a nie sam marszałek.
Dokument obejmuje szereg działań mających poprawić jakość powietrza na Mazowszu. Jednym z nich jest właśnie całoroczny zakaz używania dmuchaw do liści.
Dlaczego właściwie zakazano dmuchaw?
Powodem nie jest wyłącznie hałas ani spaliny wytwarzane przez niektóre urządzenia.
Chodzi przede wszystkim o zjawisko nazywane wtórną emisją pyłów.
Silny strumień powietrza kierowany na ziemię unosi nie tylko liście, ale również kurz, drobiny gleby, pyły i inne zanieczyszczenia zalegające na podłożu.
Część tych cząstek jest na tyle drobna, że może przez pewien czas pozostawać w powietrzu i być wdychana przez ludzi.
Chodzi między innymi o pyły PM10 i PM2,5, których nadmierne stężenia stanowią problem dla jakości powietrza. Szczególnie drobne cząstki mogą docierać głęboko do układu oddechowego.
Wraz z unoszonym kurzem mogą również przemieszczać się pyłki roślin, zarodniki grzybów i niektóre drobnoustroje. Nie oznacza to jednak, że głównym powodem wprowadzenia zakazu była obawa przed roznoszeniem chorób zakaźnych. Oficjalnym celem jest ograniczenie zanieczyszczenia powietrza pyłami.
To wyjaśnia również, dlaczego zakazano dmuchaw elektrycznych. Choć nie emitują spalin podczas pracy, ich strumień powietrza może powodować unoszenie zanieczyszczeń z podłoża.
Prywatny ogród, szkoła czy urząd – przepisy są takie same
Zakaz obejmuje mieszkańców, przedsiębiorców, zarządców nieruchomości, spółdzielnie mieszkaniowe, instytucje publiczne oraz firmy zajmujące się utrzymaniem zieleni.
W praktyce oznacza to, że właściciel domu jednorodzinnego nie może używać dmuchawy do uprzątnięcia liści z podjazdu, ale nie może tego robić również firma sprzątająca teren szkoły, urzędu czy innej placówki publicznej.
Zlecenie prac przez instytucję samorządową lub państwową nie zwalnia wykonawcy z przestrzegania przepisów.
Dla porównania Zarząd Zieleni m.st. Warszawy już w 2021 roku poinformował o dostosowaniu umów dotyczących pielęgnacji zieleni do obowiązującego zakazu.
Rezygnacja z dmuchaw oznacza jednak więcej pracy ręcznej. To jedna z przyczyn, dla których urządzenia pozostają atrakcyjne dla firm zajmujących się utrzymaniem terenów zielonych.
Gmina Nadarzyn zapowiadała kontrole już w 2020 roku
O nowych przepisach informował również Urząd Gminy Nadarzyn.
W komunikacie opublikowanym w grudniu 2020 roku przedstawiono obowiązki wynikające z wojewódzkiego programu ochrony powietrza. Wśród nich znalazło się przestrzeganie zakazu używania dmuchaw do liści.
Urząd zapowiedział również, że zadania kontrolne w zakresie przestrzegania uchwały na terenie gminy realizować będzie Straż Gminna.
Od tamtej zapowiedzi minęło już niemal sześć lat, a sam zakaz obowiązuje od ponad pięciu.
Od 15 września strażnicy mają nowe uprawnienia
Przez długi czas jednym z problemów związanych z egzekwowaniem zakazu były ograniczone uprawnienia mandatowe straży gminnych i miejskich.
Sytuacja zmieniła się 15 września 2026 roku, kiedy weszło w życie rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji rozszerzające katalog wykroczeń, za które strażnicy mogą nakładać mandaty.
Wśród nowych uprawnień znalazł się art. 331a Prawa ochrony środowiska, dotyczący naruszania ograniczeń, nakazów i zakazów wynikających z wojewódzkich programów ochrony powietrza.
Za używanie zakazanej dmuchawy można otrzymać mandat w wysokości do 500 zł. Jeżeli sprawa trafi do sądu, grzywna może wynieść nawet 5000 zł.
To istotna zmiana, ponieważ strażnik może obecnie zakończyć odpowiednią interwencję nałożeniem mandatu bez konieczności kierowania każdej takiej sprawy do sądu.
Przepis istnieje. A jak wygląda jego egzekwowanie?
Wprowadzenie zakazu to jedno, a jego przestrzeganie i egzekwowanie – drugie.
Przepisy pozwalają reagować zarówno na zgłoszenia mieszkańców, jak i na naruszenia zauważone przez funkcjonariuszy podczas patroli czy kontroli.
Istotna jest jednak konsekwencja stosowania prawa. Skoro dmuchaw nie wolno używać na prywatnych posesjach, taki sam zakaz powinien być egzekwowany wobec firm sprzątających chodniki, parkingi i tereny publicznych instytucji.
Warto przy tym pamiętać, że korzystanie z dmuchawy często trwa zaledwie kilkanaście minut, co w praktyce może utrudniać stwierdzenie wykroczenia podczas kontroli.
Nowe uprawnienia strażników mogą ułatwić egzekwowanie przepisów, ale o ich rzeczywistej skuteczności decyduje przede wszystkim praktyka.
A jakie są Wasze obserwacje? Czy w gminie Nadarzyn nadal spotykacie osoby lub firmy korzystające z dmuchaw do liści, również podczas sprzątania terenów publicznych?
Źródła:




Komentarze
Wybierz emotikonę
Wybierz GIF