2 czerwca 1890 roku na ostatniej stronie „Kurjera Warszawskiego”, wśród ogłoszeń o wynajmie mieszkań, sprzedaży nieruchomości i najróżniejszych usługach, ukazała się krótka reklama:

„Letnie mieszkania tanie, w Walendowie, pod Nadarzynem, stacja Pruszków, las, kąpiele, targ codzienny”.

Informacji o wynajmie udzielano w Warszawie, w magazynie francuskim przy ulicy Berga 8, czyli dzisiejszej ulicy Traugutta.

W końcu XIX wieku wyjazdy na lato poza Warszawę były popularną formą wypoczynku. Mieszkańcy stolicy wynajmowali pokoje i domy w podmiejskich miejscowościach, poszukując odpoczynku od miejskiego zgiełku, świeżego powietrza i kontaktu z przyrodą.

Jak pokazuje odnalezione ogłoszenie, do takich miejsc należał również Walendów.

Kąpiele, nabiał i letnie mieszkania

Reklama z 1890 roku nie była jednorazową ofertą. Już 11 maja 1891 roku w „Kurjerze Warszawskim” ukazało się kolejne ogłoszenie dotyczące wynajmu mieszkań letnich w dobrach Walendów.

Tym razem zachwalano duże wygody, możliwość kąpieli oraz dostęp do świeżego nabiału. Wskazywano również odległość sześciu wiorst od stacji kolejowej w Pruszkowie, czyli około 6,4 kilometra.

Szczególnie interesująca jest wzmianka o kąpielach. W tamtym czasie Walendów był rozległym majątkiem ziemskim, w którego skład wchodziły liczne stawy rybne, rzeka, las i młyn wodny.

W ogłoszeniach sprzedaży majątku z 1894 roku wymieniano kilkadziesiąt morgów zarybionych stawów. Były one zatem ważnym elementem ówczesnego krajobrazu i gospodarki Walendowa.

Z kolei reklamowany w 1890 roku „targ codzienny” stanowi ciekawy przykład sposobu zachęcania letników. Ogłoszenie przedstawiało go jako jedną z zalet pobytu, obok lasu i kąpieli, choć nie wskazywało konkretnego miejsca handlu.

Kto zapraszał warszawiaków do Walendowa?

Tu pojawia się kolejny interesujący szczegół.

W reklamie z 1890 roku podano warszawski adres przy ulicy Berga 8. Cztery lata później ten sam adres pojawił się w ogłoszeniu dotyczącym majątku Walendów, tym razem już z nazwiskiem Krasnodębski.

Chodziło o Alberta Krasnodębskiego, związanego z ówczesnymi właścicielami majątku. W ogłoszeniach z 1894 roku wskazywano go jako osobę, do której należało kierować zapytania dotyczące Walendowa.

Zbieżność adresów łączy więc reklamę letnich mieszkań z osobami prowadzącymi sprawy majątku.

Co więcej, w ogłoszeniu dotyczącym sprzedaży Walendowa, opublikowanym w tygodniku „Kraj” w 1894 roku, wśród składników majątku wymieniono również mieszkania letnie. Były one zatem elementem oferty nieruchomości jeszcze kilka lat po pierwszej reklamie.

Koniec pewnej epoki

W 1895 roku dobra Walendów ponownie trafiły na sprzedaż. Ogłoszenie o licytacji, zamieszczone w tygodniku „Rola”, informowało, że majątek liczył 893 morgi, a cena wywoławcza wynosiła 60 tysięcy rubli. Bliższych informacji udzielał w Warszawie Albert Krasnodębski.

Walendów nabył hrabia Gustaw Przeździecki, który w 1896 roku podarował folwark Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W skład przekazanego gospodarstwa wchodziły między innymi dom mieszkalny, zabudowania gospodarcze, młyn i stawy.

Rozpoczął się wówczas nowy rozdział historii miejscowości, związany z działalnością zgromadzenia zakonnego.

Dziś trudno sobie wyobrazić ogłoszenie zachęcające warszawiaków do spędzenia całego lata w Walendowie. Tymczasem pod koniec XIX wieku wystarczyło kilka zdań w gazecie: tanie mieszkania, las, kąpiele i świeży nabiał.

A reklama sprzed 136 lat pokazuje, że zanim wymyślono modne hasła o wypoczynku blisko natury, Walendów miał już czym zachęcać letników.