Chyba możemy odnotować kolejny mały sukcesik. W marcu pisaliśmy o parkingach dla niepełnosprawnych, które są oznaczone niezgodnie z obowiązującą nowelizacją ustawy i to nie tylko w Gminie Nadarzyn, ale praktycznie w całym powiecie. Obecnie zaczyna się to zmieniać, niebieskie poziome oznaczenia zaczynają się pojawiać. Takie przed weekendem pojawiło się przed budynkiem Urzędu Gminy oraz na placu Poniatowskiego przed NOK-iem.
I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie pyszałkowatość nadarzyńskich urzędników i po raz kolejny pójście w zaparte. A przecież mogli napisać, odpowiedzieć, że jesteśmy przed zmianą oznaczenia i wkrótce będzie to poprawione, to nie, wszystko jest w porządku, tylko my mieszkańcy co innego widzimy.
Tak wyglądało to jeszcze w marcu.
A toż to nie pierwsza taka sytuacja.
W 2013 roku zapytaliśmy się o żywopłot zasadzony wokół placu zabaw dla dzieci przy ul. Sitarskich. Poinformowaliśmy urzędników, że jest to Ligustr pospolity roślina trująca, która w lato dodatkowo obradza w czarne jagody. W odpowiedzi otrzymaliśmy wyjaśnienia, że: "...roślina ta nie stwarza zagrożenia, ponieważ poddawana zabiegowi formowania (przycinania), traci możliwość zawiązywania kwiatów, a co za tym idzie powstawania owoców. Nie jest on również wskazany w oficjalnej publikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jako roślina powodująca ryzyko z uwagi na swoją toksyczność, jak i żaden akt prawny nie kwalifikuje Ligustra pospolitego jako rośliny trującej".
Zaledwie po trzech miesiącach na wiosnę po Ligustrze nie było śladu, a na miejsce to posadzono Tawułę. Jeżeli nie stwarzał on zagrożenia, to dlaczego zmieniono decyzję?
Kolejna nasza interwencja, to reklamy w Wiadomościach Nadarzyńskich, od kilku lat powtarzaliśmy, że pobieranie za nie pieniędzy przez Urząd Gminy w Nadarzynie, jest bezprawny. Nawet rozpatrywanie tej uwagi przez Komisję Rewizyjną RG nie dało pozytywnego efektu, bo jej członkowie uznali, że wszystko jest w porządku. Dopiero gdy RIO je zakwestionowało, zdecydowano o zmianie wydawcy którym został NOK. Ale tu również pytani przez nas prawnicy mają odmienne zdanie i nie zgadzają sie z takim rozwiązaniem.
Nie sposób, w tym przypadku nie opisać wyborów na sołtysa. W 2013 roku informowaliśmy o wręcz skandaliczne przeprowadzonych w Walendowie. Tak naprawdę, nikt tam nad nimi nie panował, a sporej części osób w ogóle, to co dzieje się na sali nie interesowało. Czekali tylko na rozdanie kart do głosowania w swoich samochodach i nie wiadomo było, czy w ogóle są oni zarejestrowani w rejestrze wyborców.
Obecnie to również uległo zmianie i wybory przeprowadzane są wręcz wzorcowo. Tu jednak jeszcze zdążają się mankamenty np. takie jak przeprowadzanie wyborów w domu sołtysa(ski) w Szamotach. Niestety, ale nie wszyscy chcą iść na takie wybory.
Nasze publikacje, przyczyniły się także do ograniczenia wydatków związanych z "Urząd Travel". Mimo że urzędnicy nie widzieli niczego niestosownego w kosztownych wyjazdach, to podróże te od jakiegoś czasu ustały, przynajmniej te oficjalne, bo nieoficjalne dalej się zdarzają.
Tak było np. w kwietniu, gdzie "WYBRANI WYBRANYCH" pojechali na trzydniową wycieczkę do Mrągowa. Tu sponsorem była podobno osoba prywatna. Tylko nasuwa się pytanie, czy jest to etyczne?
To nie wszystkie nasze działania, ale jak widać przy tak dużym oporze wójta i urzędników skuteczne.