18 listopada 2018, imieniny obchodzą: Klaudyny, Romana, Filipiny

~Integracja na Nasz Nadarzyn
16:33 18-11-2018
I owszem była,ale chba integracja rakrapiana,jeśli następnego dnia bolała... więcej »
~Jak lysemu moze spasc wlos z glowy ?
14:35 18-11-2018
~ Dżokej do 14:27:02 ~Na co wy liczycie, ha ha ha ha ha ha .: Już dziś mogę was zapewnić, że włos mu
14:33 18-11-2018
Nie jeden pewniak, gonitwy nie skończył.... więcej »

KRONIKA OBOZU HARCERSKIEGO Z 1963R. część I

Komentarzy (0)
17-02-2011

Relacja z obozu harcerskiego z roku 1963 w Pomiechówku nad rzeką Wkrą. /pisownia i stylistyka oryginalne/

OBÓZ HARCERSKI NADARZYN w pow. Nowy Dwór Mazowiecki wieś Kosewko, Góry Markowe – wznieś.150m. nad piękną rzeką Wkrą.
Skład obozu:
1. Komenda: Leon Giżycki- komendant obozu, Edward J. –oboźny.
2. Zastęp I „Orły” pseud. „Tygrysy” : zastępowy - Józef Z., człon. – Jerzy P., człon.- Krzysztof Ch.
3. Zastęp II „Sokołów” pseud.”Jeleni”: zastępowy –Waldemar P., człon.- Antoni H., człon.- Tadeusz T., człon.- Marek R.
Czuwaj!
Jako kronikarz obozowy pragnę na wstępie, przypomnieć czytelnikom, sympatykom harcerstwa, druhnom i druhom, że nasz obóz tegoroczny był wyjątkowa w małym składzie (9 osób z komendą).
Obóz został potraktowany jako obóz szkoleniowy i wypoczynkowy. W programie zajęcia obozowe (budowa i urządzanie, zajęcia wyrabiające umiejętności harcerza, zwinność, zaradność, sam sobie, bez pomocy rodziców i opiekunów. W tym rzecz polega, by młodzi chłopcy uczyli się zaradności i samodzielności, by mogli po powrocie do domu sami nad sobą pracować i jeszcze pomagać rodzicom. Takie są główne założenia naszego harcerstwa.
Harcerz musi być odważny, pokonywać wszelkie trudności z uśmiechem na twarzy wielką odwagą, co w dowód są pełnione na obozie warty nocne, wyrabiające odwagę harcerza.
Druga sprawa odpoczynek na wolnym powietrzu w lesie sosnowym, nad piękna rzeką Wkrą i wzniesieniem gór. 150m.
Jako kronikarz postaram zapisać wszelkie spostrzeżenia i uwagi obozu, warunki atmosferyczne, zajęcia szkoleniowe, jak będą prowadzone, zajęcia kuchni, czyli dobre jadło itp.
Kronikarz obozowy – Komenda 22-VII-1963
21-VII-1963r. Dzień wyjazdu na obóz. Nadarzyn- Pomiechówek.
Zbiórka godz. 12.00 – pożegnanie z rodzicami, chwilkę wyczekiwań i odjazd samochodem na miejsce obozu. Pogoda dopisuje 30° w cieniu. Małe dwie godziny jazdy i jesteśmy na miejscu (godz.17,30).Samochód zatrzymuje się na miejscu obozu. Widok przepiękny, po lewej stronie w dolinie rzeka Wkra, około 30m. szerokości, woda czysta i dno piaszczyste, zachęcające do kąpieli, dalej widok nadrzecznej wsi Kosewka, a dalej łany zboża i forty wojskowe. Po prawej stronie Góry Markowe, porośnięte krzewami i lasem sosnowym, dalej około 500m. stary młyn wodny (drewniany). Około 700m. za lasem wieś Goławice( w niej sklep i poczta). Chwila odpoczynku i wchodzimy na górę z której kilku chłopców się zsunęło w dół, pozostali szli po prostu na czterech, tak było stromo. Z góry piękny widok w przestrzeń krajobrazu. Gdyby z góry pędem biec w dół znalazł by się każdy w rzece, ewentualnie wyrządził by sobie krzywdę w upadku. Po wniesieniu sprzętu chwile odpoczynku i rozbicie namiotów do snu. Tak upłynął dzień wyjazdu i przyjazdu na obóz harcerski.
Pierwsza noc obozowa upłynęła bardzo spokojnie, wszyscy porządnie chrapali – bo przecież była to pierwsza noc w lesie w roku 1963.
22-VII-1963r. Święto Odrodzenia Polski. Poniedziałek. Pierwszy dzień życia obozowego.
Pobudka godz. 7.00 rano. Każdy z druhów trochę zaspany i nie przyzwyczajony do wczesnego wstawania , ale woda w rzece każdego otrzeźwia przy rannym myciu.
Pierwsze śniadanie gotowali wszyscy, obozowa kawa czarna smakowała każdemu.
Obiad gotowali wszyscy (dlatego, że był to pierwszy). Udał nam się doskonale. Obozowa zupa smakowała wszystkim, zjedli, prawie każdy po dwie menażki, w której mieści się porządne 2 talerze zupy. Pierwsza kąpiel w rzece była jeszcze bardziej doskonała, wszyscy wymoczyli się dobrze, w rzece  której mało się spotyka w woj. Warszawskim. Pierwsza kolacja i apel obozowy z odśpiewaniem hymnu harcerskiego. Na tym koniec pierwszego dnia obozowego naszej drużyny.
23-VII-1963r. Wtorek, drugi dzień obozu.
Pogoda dopisuje 34° w cieniu. Sygnał trąbki oboźnego podrywa ze snu harcerzy do apelu porannego.
Porządki obozowe(budowa kuchni, latryny, magazynu itp.). Kąpiel w dalszym ciągu doskonała, pogoda sprzyja, upał, trudno do wytrzymania, pot zalewa oczy, spać bardzo gorąco. Wszyscy śpią odkryci z kocy. W tym dniu zakładamy maszt i zawieszamy flagę biało czerwoną, tablice regulaminów i rozkazów. Wszelki prowiant kupujemy w pobliskim sklepie. Słabe wyniki są zastępów  w drużynach przy kuchni. Obiad w tym dniu był słaby pod względem opóźnienia itp., lecz kolacja dopisywała, apetyty doskonałe. I tak minął dzień obozowy. Dobranoc do następnego dnia.
24- VII-1963r. Środa, trzeci dzień obozu.
Opóźnienie w apelu porannym, doprowadza zajęcia dnia do opóźnień, winę ponosi zastęp II „Sokołów” dr. Waldka P. Pogoda w dalszym ciągu dopisuje, 34° w cieniu (duszni).
harcerze codziennie myją garnki, menażki w rzece, zejście jest strome, wejście na górę jest najbardziej uciążliwe. Najbardziej wesoły jest Krzysztof Ch. i Antoni H. Apetyty im dopisują i chcą się jak najwięcej kąpać o jedzeniu też nie zapominają.
Zaledwie kilka dni obozu a już mamy pierwszych chorych: Jerzy P. i Marek R. Ból głowy, wymioty(lekkie porażenie słoneczne i zatrucie wędliną przywiezioną z domu). Na szczęście , apteczkę mamy dobrze zaopatrzoną.  I tak zakończył się , już późnym wieczorem, trzeci dzień obozu harcerskiego w Pomiechówku. Czuwaj do następnego dnia.
25-VII-1963r. czwartek , czwarty dzień obozu.
jak zwykle trąbka gra pobudkę , godz.7.00 rano. Wszyscy wstajemy, mycie sprzątanie i apel (podniesienie  flagi na maszt) i śniadanie. Wyjątkowy dzień „lotnik” w namiocie, przeprowadzony przez Komendę za bałagan i nieporządek,  to znaczy wszystko zostało wyrzucone z namiotu, koce, sienniki, plecaki i w ciągu 10 min. Wszystko ułożone w najlepszym porządku. Było trochę bałaganu, ale na czas rozkaz wykonano. Gorączka jak zwykle 35° w cieniu i do tego jeszcze duszno, a deszczu jak nie było tak nie ma. Wszyscy chodzimy prawie w slipkach, aż do wieczornego apelu. I tak mija następny dzień obozu.
26-VII-1963r. Piątek, Piąty dzień obozu.
Pobudka godz. 7.00 rano, mycie sprzątanie i śniadanie.. Czas mija szybko, już piaty dzień, pogoda dopisuje w dalszym ciągu. Po obiedzie uczymy się piosenek harcerskich i szkolenie, wszystko o harcerstwie, prowadzi dh. Oboźny Edward Jadczak. W tym dniu pod wieczór pogoda się zmienia, skłonność do deszczu i ochłodzenie. I tak mija dzień, zbliżamy się do kolacji i pierwszego ogniska harcerskiego, które upłynęło w bardzo przyjemnej atmosferze. Śpiewaliśmy różne piosenki harcerskie, narodowe i młodzieżowe do godz. 21szej. W tym dniu zaczyna chorować najweselszy harcerz dh. Krzysztof Ch. Trąbka gra na dobranoc, cisza nocna. Wszyscy śpią. I tak mija dzień obozowy w naszej drużynie.
27-Vii-1963r. Sobota ,Szósty dzień obozu.
Wielkie przygotowania na przyjazd rodziców (generalne porządki). Druhowie wyglądają jak Antki, włosy potargane, poduchami się wala i nie widać druha w porządnym mundurze. Dlatego wszyscy chcą wyglądać jak najlepiej. I tak zbliżamy się do obiadu. Czas mija , pogoda się pogorszyła, pochmurno i chłodniej. Mamy jednego chorego Krzysztofa Ch. Mamy pierwszych gości, przyjeżdża motorem przewodniczący ZCHW kol. Ewelin Łuczak z innym kolegą i tu zaczynają się pierwsze przygody przyjezdnych. Wejście do obozu pod tą wielką górę. Kol. Ewelin Łuczak przy schodzeniu z góry pada i koziołkuje w dół. My natomiast zdążyliśmy się już przyzwyczaić i nie padamy już przy wchodzeniu, ani zchodzeniu. I tak mija dzień.  Oboźny Edward J. jak zwykle wydaje kolacje i apel wieczorny. Dh. Komendant jak zwykle wydaje rozkazy i pokrzykuje za opóźnienia. Trąbka gra i cisza nocna. Dobranoc do następnego dnia. C.D.N.



Komentarze:
 
Copyright © 2010 - 2018 Nadarzyn.tv
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. DALSZE ROZPOWSZECHNIANIE ARTYKUŁÓW, ZDJĘĆ, FILMÓW, TYLKO NA PODSTAWIE PISEMNEJ ZGODY WŁAŚCICIELA PORTALU